RZUTZA3.PL EUROPEJSKIE ROZGRYWKIEUROLIGOWE-EL-CLASICO-UPEM-KROLEWSKICH

Euroligowe ,,El Clasico" łupem Królewskich 👑

28/02/2025 00:15
Getty Images

27 lutego Euroliga wróciła po przerwie i od razu dostarczyła wielkich emocji! Już pierwszego dnia dostaliśmy El Clásico – starcie Real Madryt vs. FC Barcelona. Królewscy wygrali 96:91 na własnej Hali.

27 lutego Euroliga wróciła po przerwie i od razu dostarczyła wielkich emocji! Już pierwszego dnia dostaliśmy El Clásico – starcie Real Madryt vs. FC Barcelona. Królewscy wygrali 96:91 na własnej Hali.

Mecz rozpoczął się spokojnie, ale już na starcie byliśmy świadkami strzeleckiego show – pierwsze cztery kosze padły po rzutach dystansowych. Grą Barcelony kierował Tomas Satoransky, który już po 5 minutach miał 5 punktów na koncie. Spotkanie było wyrównane, ale po sześciu minutach Barça wzięła timeout po kilku nieudanych akcjach – na tablicy widniał jednak remis. Po przerwie to Katalończycy przejęli inicjatywę, budując 7-punktową przewagę, jednak Real przed końcem kwarty zdołał odrobić straty. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 25:23 dla Barcelony.

Początek drugiej kwarty to lekki przestój w zdobywaniu punktów – obie ekipy miały problemy ze skutecznością. Real miał swojego lidera w osobie Mario Hezonji, który rozgrywał świetne akcje i napędzał grę "Królewskich". Zespoły grały akcja za akcję, co tylko podkreślało ich ogromny poziom. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 43:40 dla Barcelony, po buzzer beaterze Justina Andersona. Kluczowymi postaciami obok Satoransky'ego i Hezonji byli także Facundo Campazzo (Real) i Jabari Parker (Barca). Druga połowa zapowiadała się niesamowicie, a gwiazdy piłkarskiej sekcji realu na trybunach takie jak Kylian Mbappe czy Luka Modrić podkręcały prestiż tego spotkania.

Getty Images

Trzecia kwarta była kontynuacją niezwykle wyrównanej walki punkt za punkt. Obie drużyny imponowały defensywą, co potwierdzał stosunkowo niski wynik – pełna koncentracja była widoczna na każdym kroku. Prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie, a nerwowość na parkiecie dało się zauważyć po gestach zawodników. Mimo przewagi Barcelony w pierwszej połowie, początek drugiej należał do Realu. W ciągu pierwszych sześciu minut trzeciej kwarty "Królewscy" zdobyli 10 punktów więcej od rywali. Po tej części spotkania Real prowadził 70:67, co zapowiadało emocjonujące ostatnie 10 minut.

Ostatnia odsłona rozpoczęła się od trzech celnych rzutów wolnych Sergio Llulla, które pozwoliły Realowi powiększyć przewagę. Barcelona jednak nie odpuszczała – szybko odrobiła straty, zbliżając się do rywali na zaledwie jeden punkt. Real wykazywał się świetną obroną, mocno presując graczy Barcelony, co zmuszało ich do trudnych rzutów. Gdy sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, trener Barçy wziął czas, próbując znaleźć sposób na odwrócenie losów meczu. Mimo nerwowej końcówki, to Real Madryt kontrolował grę, umiejętnie rozgrywając swoje akcje. Barcelona walczyła do samego końca i ponownie zbliżyła się na jeden punkt, jednak ostatnie sekundy należały do "Los Blancos". Ostatecznie Real wygrał El Clásico 96:91, ale Barcelona również zasłużyła na uznanie za świetną postawę do ostatnich sekund.

Euroleague.com